Syberia Maraton czyli urok lokalnych zawodów

Wtorek, 5 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Współzawodnictwo , adrenalina lub chęc sprawdzenia siebie w trudniejszych warunkach niż ścieżka rowerowa w centrum miasta. Różne są powody wzięcia udziału w zawodach rowerowych jak i różni są uczestnicy tych imprez. Przez kilka miesięcy ścigania się na maratonach poznałem kilka "indywiduum" rowerowego środowiska :)
Mój bohater to mega biker maratonów i super kozak tras XC ;) Uw typ wywyższa lokalne imprezy nad Mazovia , Skandią twierdząc że takie zawody są pod każdym względem lepsze od wyżej wymienionych. Tylko dlaczego?
Odpowiedz jest prosta na Mazovii i Skandii byłby w środku stawki na małych imprezach jest na podium chwaląc się tym jak gdyby zdobył tęczową koszulkę.
Lecz jeśli chłopak zabraknie na podium to wina spada na organizatora z powodu złego cateringu , długo czekał na start itd. :)
Po raz pierwszy brałem udział w takim "powiatowym" maratonie i o dziwo nie było mojego kozaka.
Była to druga edycja tego maratonu z cyklu Pucharu Powiatu Brzezińskiego. W zeszłym roku zjawiło się na starcie 120 zawodników. Mój team reprezentowali Marcin Wojtowicz , który na giga był 3 w M2 oraz Marcin Sowik również był 3 lecz na mega M4.
W tym roku według organizatora w dwóch dniach (sobota XC,niedziela maraton) wzięło udział prawie 350 osób co jest dużym sukcesem.
Start opóźnił się 30 min ,ok taki urok. Na szczęście giga wystartowało pierwsze co dało więcej miejsca na trasie , po minucie start mojego dystansu. Niecałe dwa kilometry rozbiegówki do miejsca gdzie był start i naliczanie czasu. Duży tłok na pierwszych kilometrach wąskiej trasie i duże prawdopodobieństwo kolizji z innymi startującymi sprawia że jadę bardzo uważnie. Wyprzedzam dopiero przed podjazdem "gimnazjalistki" dalej do "tarki" jeszcze kilka osób. Do długiego i wąskiego podjazdu pod Szymaniszki niestety gęsiego , bez zmian na technicznym zjezdzie.
W końcu asfalt i propozycja od kolesia w czerwonych ciuchach "Współpracujemy?"
Jedziemy w 5 osób , prowadzi długowłosy w czerwonym , po 30 sek zmieniam lecz nie widzę chętnych na kolejne zmiany. Zaproszenia nie przynoszą skutku tak więc urywam resztę i jadę mocno samotnie. Na liczniku 46km/h i już jest Syberia.
Na "małych zębatkach" tłok , nie zatrzymuje się na bufecie , góra Pijanowskiego na widoczek i wjazd na "Zośkę" i rozpoczynam kolejne kółko z czasem 36:36 sek.
Na 3 km drugiego okrążenia dojeżdzam do Marcina Drekslera. Przywitanie i jadę dalej goniąc zawodników z Retro MBike Team. Urywają mnie na asfalcie w Pieńkach Henrykowskich dobrze razem pracując(49km/h). Motywuje mnie to do jeszcze mocniejszej jazdy na szutrach i w efekcje dochodzę ich przed "małymi zębatkami" a na "Zośkę" wjeźdzam zostawiając Mbajkowców z tyłu. Czas drugiego okrążenia gorszy tylko o 7 sek.
Ostatnie okrążenie. Pierwsze kilometry jadę samotnie , na zjeździe z Szymaniszki jadę za kolesiem , którego nie mogę wyprzedzic. Na asfalcie pracujemy na zmianach w Pieńkach wyprzedzamy zawodnika z Hondy , który wsiada na koło. Na Syberi Górnej daję mocniejsza zmianę i chłopaki nie utrzymują koła.
Samotnie jadę do mety zaliczając na zjezdzie z "małych zębatek" lądowanie przez kierownicę co staje się juz tradycją w tym sezonie:)
Kończę z czasem 1:51:09 co daje mi 33/109 open i 9/44 w kategori.
Podsumowując mniejsza dawka jednostek treningowych dało zajebisty efekt i duża satysfakcję podczas maratonu.
Lubię lokalne maratony:)
Z teamu startował Łukasz Sompoliński na mega zajmując 3/30 w M2 i 6/109 w open

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!